Asia & Newton.
Opowiem Wam dzisiaj… O pożegnaniach, na które nigdy nie jesteśmy gotowi. O decyzjach tak ciężkich, że trudno nam znieść ich ciężar. O tęsknocie, która rozrywa nas od środka na milion kawałków. Opowiem Wam dzisiaj o koniach, które do końskiego nieba trafiają bez ogonów, bo ich Człowiek na Ziemi kochał je tak mocno, że nie potrafił się z nimi całkowicie rozstać, a pojawienie się tam takiego konia staje się wiadomością ogłaszaną wszystkim dokoła, że ten koń był kimś o wiele więcej niż tylko zwykłym wierzchowcem do jazdy – był głęboko kochany i zostawił na Ziemi złamane serce, które tęskni za nim każdego dnia. Opowiem Wam dzisiaj o sile miłości, która czasem musi dać odejść… na zawsze.
Opowiem Wam dzisiaj o tej ostatniej chwili…
Jeśli w tak trudnym doświadczeniu może być coś pięknego, to zdecydowanie było… Newton jakby czuł, że to są jego ostatnie chwile tu, ale to co chciał nam po sobie zostawić to SPOKÓJ. Chodził luzem po stajni, zaglądał do boksów, żegnał się z innymi końmi, z miejscem. Dłuższą chwilę stał wpatrzony w las, jakby ostatni raz chciał się pozachwycać… Pełen zaufania do swojej Opiekunki, które wypracowali wspólnie przez lata. Nawet przez moment nie był sam w tej podróży. Miał kogoś, kto kochał go tak mocno, że pozwolił mu odejść. Bez cierpienia.
A ja ich zapamiętam na zawsze. Właśnie przez tę ich wspólnie wypracowaną, piękną relację, którą zauważyłam już podczas naszego pierwszego spotkania. Cieszę się, że mogłam zatrzymać dla nich czas. Te piękne momenty i te najtrudniejsze…
